Wojna. Wojna wydaje się być kobietą, choć podobno się nie zmienia. Kosztowna, kapryśna, działa niczym magnes na chłopców. I właśnie owi chłopcy sobie jedną wywołali, z radosnym ściskoszczękiem.
Mówie wam, aaaleeee byłoooo. I tuuuu i taaaam! I jeszcze po tyyyym! Ciach! Buuum! Iiiiiii! Jaaaaałłłł! Ziuuuum!
Krucjata. No dobra, krucjatka. Ale była. I sądząc po minach niektórych, jeszcze być może. W końcu nikt nie poległ i krew nie ostygła. Dzielny opór i upór. I tyle radości. Tyle tajnych planów i spotkań. I smak zdrady!
No ale. Przybrana mama kazała mi siedzieć w domu i się uczyć. Wiecie. Matura. Taki żart sytuacyjny.
Miałam wreszcie czas by przeglądnąc swoje kolorowe obrazki które zakupiłam za ciężko ukradzione kapsle. Okazało się, że nie ja jedna fascynuję się przedprzedprzedwojennymi mutantami. Te dzisiejsze już nie są takie fajne, choć Fafcio twierdzi, że smakują tak samo.
Wiadomości lokalne: Burżujom wydzielono dzielnicę w Shamo, ale wpływ, niczym radiacja, mają na całą społeczność. Czego pierwsze efekty już widać. W Cats Paw zaczęto już serwować dania mięsne. Pewnie dlatego tylu nowych przyjezdnych wybiera pustkowia.
Tajny rządowy projekt Skryby Przemo_lub_nie’a stał się tym tajniejszy, że Skryba owy wyjechał zwiedzać okolice. Skryba Kaczor zajął pokornie jego miejsce, więc nikt nie jest na tyle głupi by szukać ciała. I zima, zima znów nastała.