shamo blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2004

46.

1 komentarz

Śnieg, nawet ten zielony, ma to do siebie, że bardzo ładnie ukrywa ślady krwi. No i trupów nie trzeba w pośpiechu chować. Temperatura nie pozwala im zacząć cuchnąć, a i na barykady się nadają po skostnieniu.
Dobrze się więc złożyło, że ostatnio często owy śnieg pada. Czemu? Ha! Mamy nie tylko ataki Raidersów! W Shamo przemoc zaczyna zastępować dyplomację. Czy jakoś tak. Wszyscy się tłuką ^__^
Nie wiem od czego zacząć. Bo w sumie to, iż ulepiliśmy ładnego bałwana który nocą oświetla podwórko – to też ważna sprawa. Przynajmniej już nie ma usprawiedliwienia dla strzelców z dzielnicy Nowej Warszawy, że strzelają w przechodniów (i o zwrot amunicji potem jeszcze bezczelnie proszą), bo nie mają na czym „oka potestować”. No i od bałwanów (przynajmniej tych ze śniegu) kule się nie odbijają i nie ma rykoszetów. Strzelcy z Nowej Warszawy jak nie strzelają, to się naszywają w celu utworzenia Oficjalnych Sił Zbrojnych Shamo. Czy coś takiego.
Jak na razie, to nie widziałam ich w akcji, a obrona Shamo była więcej niż potrzebna. Co się stało? Ano, napadły na nas niezidentyfikowane obiekty (bynajmniej nie latające. Jeszcze.) z ‚krain’ na „K”. Czemu? „Bo zupa była za słona”. A przesolił ją Doc i mum zwana Obsydianem. Na front oczywiście zaraz wkroczył Wojskowy Gerard Heime, któremu umiejętności strzeleckie dorównują tym.. no.. ee.. tego… O boże, po prostu zagadał ich na śmierć, na temat broni. Widać, że broń bywa zabójcza nawet gdy nie ma spustu (lub zawleczki).
Część społeczności w tym czasie (staropolskim obyczajem) zajęta była prowokowaniem siebie nazwajem do bardziej i mniej krwawych potyczek, dotyczących ogólnego wyglądu wizualnego paszportów, że tak się wyrażę. A zaczęło się jak zwykle. Przez babę! (pozdrowienia dla tego przedstawiciela gatunku udoskonalonego ewolucyjnie).
Poza tym, odżyły stare spory dotyczące piractwa (niestety nie drogowego, więc niezbyt ciekawego ze względu podwyższania poprzeczki śmiertelności wśród różnych.. em, co to ja? ach tak).
Chyba ten śnieg, to ma jakieś pierwiastki agresywności w sobie. Muszę przestać dodawać go to wody pitnej miasta. Nawet Technicy z działu Trinity zaczęli pokazywać ząbki. Ale co ja się tam znam. Jestem mała i mam jajnika uważającego się za nowe wcielenie Stalina.
Kto w ogóle słyszał o jakimś tam Stalinie?
Gir! To jest ktoś!

45.

5 komentarzy

Świat według Fafika.

1. Pierwszego dnia Bóg stworzył Jamnika.
2. Drugiego dnia Bóg stworzył człowieka, żeby rozpieszczał Jamnika.
3. Trzeciego dnia Bóg stworzył wszystkie zwierzęta, aby Jamnik miał za czym biegać.
4. Czwartego dnia Bóg stworzył pracę, żeby człowiek wychodził regularnie z domu, a Jamnik mógł swobodnie po nim buszować.
5. Piątego dnia Bóg stworzył piłkę tenisową, żeby Jamnik mógł ją aportować albo i nie.
6. Szóstego dnia Bóg stworzył weterynarza, żeby Jamnik był zdrowy, a człowiek ubogi.
7. Siódmego dnia Bóg chciał odpocząć, ale musiał wziąć Jamnika na spacer.

44.

1 komentarz

Z pamiętnika babci, słów kilka o jej dziadku:
„Wnuk pyta się dziadka:
- Dziadku gdzie by tu najlepiej spędzić wakacje?
- Jedź do Kijowa.
- Jak to do Kijowa, dlaczego?
- Słuchaj. Wchodzisz do sklepu, bierzesz, co chcesz, wychodzisz i nic ci nie robią. Idziesz sobie ulicą, widzisz typa, który ci się nie podoba, podchodzisz, lejesz go i nic ci nie robią. Chcesz sobie zaruchać to wyrywasz panienkę, robisz, co trzeba, nawet na ławce i nic ci nie robią.

Wnuk poszedł, kupił bilet do Kijowa i pojechał. Wchodzi do sklepu, wziął, co chciał, wychodzi, sklepała go ochrona. Wkurzony idzie ulicą, widzi jakiegoś typa i postanowił mu dojebać, ale tak się zdarzyło, że typ sklepał go z kumplami. Idzie cały poobijany i myśli „Może z panną mi się uda…”.
Zobaczył jakąś panienke, zaciągnął ją w krzaki, zrobił co trzeba, ale dorwali go gliniarze wsadzili na dołek i spuścili nieziemskie manto.

Pobity, wkurwiony na maxa wraca do domu. Idzie do dziadka i mówi:
- Ale żeś mnie dziadek w kanał wpuścił. No niby w tym Kijowie to tak zajebiście ma być? Wszedłem do sklepu, wziąłem, co chciałem i jakieś karki z ochrony mnie sklepały. Chciałem najebać typowi to mnie oprawił z kumplami. Zerżnąłem panienkę i też mnie na dołku pobili.

A dziadek na to wszystko.
- A z kim byłeś?
- No z ORBISem.
- No widzsz, a ja z Wermachtem…”

43.

Brak komentarzy

Każdy wie, jak mocny są trunki Ranczera Lovebeera, ale nie każdy zdaje się o tym pamiętać. Niektórzy teraz wręcz o niczym nie pamiętają.
Ja tam wiem tylko, że gdzieś w międzyczasie upłynął kolejny postnuklearny rok męki na tym padole nie łez i cierpienia, ale fosforyzujących okolic i zmutowanych nowych znajomych. A propo nowych znajomych, to w mieście znowu ludniej się zrobiło. Jest nawet taki jeden nowy… Nieokreślony Bliżej Obywatel Kasparus, zrekrutowany w system administracyjny SHAMO, sięga ambicjami stworzenia jakowegoś organu organizacyjnego Życia Na Pustkowiach. W coś zwanego Rdzawymi Stepami. Nie wiem, chce być Szeryfem, czy co?
W każdym bądź razie propagandą ową miasto ostatnimi ciężkimi czasy żyje.
Kolejnym nowym nabytkiem jest Wolny Strzelec, niezmiernie kojarzący się z jakimś Obcym Nieznajomym. Trochę śmieszny taki. Zagadany został chyba na śmierć. Wiadomo, każdy powód dobry, by porozmawiać sobie o wymarłym rodzaju zwierząt domowych, tudzież kotów. Nawet Mruczący Niedźwiedź Cervantes patrzy przez palce na tę zbrodnię.
Życie wciąż kwitnie. Z nieba na głowy nic nam nie zleciało (prócz kaca mordercy), żadna bomba, ekhem, znaczy postnuklearna zima nas nie zaskoczyła.
Zastanawiam się tylko, czemu Fafik taki nadpalony chodzi. To jakieś fajerwerki były…?


  • RSS