Wiecie jak to jest nie jeść przez kilka dni? Tak z 5, powiedzmy. Wtedy określenie „ponętne udo Kelnerki Teqili” przybiera nowy wymiar kulinarny.
Głupia wycieczka. Wychowawcy się zgubili już trzeciego dnia. No, ja przynajmniej wierzę, że to nie było porzucenie na pastwę losu, gdyż los w dzisiejszych czasach ma zabójczo urozmaicony repertuar.
Szlajaliśmy się z brygadą kolejne trzy dni, nim daliśmy za wygraną – nie znalazła się nawet kupa kamieni ułożona ręką ludzką, a co dopiero mówić o jakiejś wiosce.
I tak jakoś mało tłumnie było. Żadnego zabłąkanego raidersa, zwykłego kupca z niezwykłą obstawą i karawaną, czy Zjawiska Nadprzyrodzonego. No dobra, jedno podobno było, tylko ja je przegapiłam. Bywa. A o czym niby traktowało? Podobno jakaś czaszka (sic!) latała sobie spokojnie to tu to tam, ale ręki sobie nie dam uciąć, tak szybko się na nią rzuciliśmy. Przypominam teraz sobie, że ten posiłek rzeczywiście jakiś skromny był. I twardy. Ale kto głodny, ten nie wybrzydza. I nie filozofuje nad posiłkiem bynajmniej.
Po tym jak postanowiliśmy wrócić do miasta, zblakło trochę nęcące widmo kanibalizmu. Zawsze się zastanawiałam, jak ludzkie mięso smakuje. Ty nie?
Po tym jak wróciliśmy, okazja do postrzelania jednak była. Pół miasta rozkopano, w poszukiwaniu mojego pamiętnika. I z przyczyn technicznych raczej nie było to spowodowane kończącym się papierem toaletowym.
Pytałam „Jamniurka” (odkąd znalazł [ciekawe gdzie -_-] i przywłaszczył sobie lenonki wraz z czapką zrobioną na drutach, zgrywa hipisa) ale wymijająco udzielał odpowiedzi. Dopóki Wojskowy Jabot nie znalazł na miejscu przestępstw wyraźnych śladów pazurków, Jamniurek nie musiał spier.. uciekać w popłochu przede mną, niemalże w powietrzu wiosłując krótkimi łapkami. No ale. Jak mi przejdzie, to może dam się przekonać, że „to był tylko taki dżołk”.
Teraz idę się opłukać z kurzu i małych żyjątek, bo mum mówi, że „coś tu śmierdzi” i bezczelnie gapi się w moją stronę. Zero kultury osobistej. I to ja niby tyle czasu byłam w dziczy. Co za rozbestwiona macocha. Trzeba będzie pogryź jej buty i poślinić bluzkę. Potem będzie można spokojnie wrócić do cywilizacji. Bzzzzt, przepraszam, pomyłka, do Shamo.