shamo blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2003

37.

11 komentarzy

Hurray! Jedziemy na wycieczkę szkolną!
A właściwe to ewakuujemy szkołę na parę dni, bo jest położona blisko Nowej Warszawy, co się szumnie republiką zwie. A co to za owa Nowa Warszawa? Produkt PrawieMałżeństwa: Wojskowego Nico („wrrr, zostaw, moja kobieta!”) i Kelnerki Katiuszy („okazja! oddam go za pół darmo! Magazynek dorzucę!”). W skrócie – dzielnica w Shamo, objęta ciutes innymi prawami dotyczącymi użycia broni palnej i.. Znaczy – najwięcej oszołomów z siedziby Guns n’bullets biega do niej by się odstresować… Znaczy – zabić kilku znajomych, eskortować jakiegoś prezydenta, etc. W porze Ochłodzenia (tak tak, Mutobociany już odleciały) Miastowi zestresowani bardziej są niż w Ciepłych porach, kiedy to więcej (Kazul :„starczy dla każdego, nie pchać się”) Raidersów napada na nasze piękne miasto. Nie ma co się dziwić.
Ewakuacja zarządzona.
Oh, nie to żeby szanowny Bur del Mistrz Kazul troskał się o bezpieczeństwo swoich młodszych podopiecznych. Po prostu poległ w walce słownej z Nauczycielami, którym nie podoba się, że widzą swoich uczni za oknem (to się nazywa: siły natury), a nie w klasie. Bywa.
I tym sposobem, jedziemy na wycieczkę krajoznawczą, poznać wszystkie zadupia pustkowi. Dobrze, że Obywatel Lovebeer z nami jedzie, to może nam w drodze wydestyluje coś z geckonów. Eee, no, żeby zimno nie było i ten tego… Wszystko w celach zdrowotnych.
Tak czy inaczej, zakopuję teraz elektroniczne pudełko, coby nikogo nie korciło i grzecznie doczekało mojego powrotu. Miejmy nadzieje, że Mruffki pamiętnika nie zeżrą, ani wielki mum nie dopadnie, ani trzęsienie ziemi, ani powódź i w ogóle, żadne tego typu kataklizmy. Amen.

36.

10 komentarzy

Oh i ah, a nawet eh.
Jakiś frajer rąbnął mi elektroniczną skrzynkę. Zabiłam go co prawda dlatego, że pluł jak mówił (no co, nie lubię jak ktoś pluje przy mówieniu. Wycieraczki mi się zacinają. Nie no, nie przejechałam go specjalnie. No, może troszkę. W końcu na masce wisiał dość długo. Tak, miałam bardzo stresujący dzień. Jakieś miłe momenty od życia mi się należą, nie?) a po ograbie.. eee, przeszukaniu pozostałości (po nim), znalazłam swoją własność. Szok normalnie. Gdybym tak wiedziała wcześniej, to urządzilibyśmy z miastowymi jakieś polowanko, czy cuś. Ale i bez tego w Shamo dużo się dzieje (tak tak, powoli nadrabiamy zaległości). Np. płeć brzydka rozwala na trybunach Thunderdome bardzo filozoficzny problem hip-po-hopu, i zaczynam szukać potencjalnego medyka, co by uśmierzył wszystkie bóle. A przynajmniej przyciszył lekko Vermina i jemu podobnych. Kelnerka Katja (co ją zobaczyć można w różnych odsłonach właśnie tu) co prawda zagląda tam, a wiadomo, że z pustymi rękoma nie przychodzi, więc nie powinnam w sumie się martwić. Co najwyżej podłapie się później fuchę przy kopaniu dołów (znaczy: zgłosi się na ochotnika przybraną mamę).
Ostatnimi czasy zajmowali się graniem (w przeważającej części na nerwach), więc te zamieszki to chyba efekt końcowy ich brzmienia. I ktoś ma jeszcze wątpliwości, że Elvis żyje?
Wojskowi jak zwykle również się zagrywają. Szczególnie Wojskowy Nico daje się we znaki swoją Nową Warszawą. Nad nim też czuwa Kelnereczka Katja (Kelnerka Katiusza wzięła urlop zdrowotny, czemu wcale się nie dziwię).
Po rozlepieniu na wszystkich możliwych ścianach w Shamo, kampania Mamy Obsydiana posunęła się do przodu. I tak, postronni Podróżni mogą teraz nie tylko ujrzeć nasze facjaty, ale i trochę o poszczególnych ‘most wanted’ poczytać.
Poza tym, ciągle nas przybywa w naszym małym mieście. Nowym nabytkiem jest Szukający(WiedzyAlboGuza) Morley, który zapewne na wielkiego historyka albo pospolitego pismaka (Fafik mówi, że to to samo) się sposobi. Męczy co starszych pytaniami w stylu ”Kiedy to się zaczęło?”. Wertuje nawet często naszą wielką księgę pod czujnym okiem Wojskowego Gerarda Heime.
A propo ksiąg, to ostatnio nawet pornole i CIEKAWOSTKI ZE ŚWIATA się pałętają po ulicach.. Chodzą coraz intensywniejsze ploty, że do nich komiks dołączy!
To, a jak również artystyczne zapędy Ranczera Lovebeera może okazać się.. kulturotwórcze, co najmniej.
Aż strach się bać.


  • RSS